To wprawdzie dwa różne snusy, ale, jak dla mnie, nieodróżnialne smakowo. Różnica w mocy 7,5 mg vs 10 mg, też jest na tyle znikoma, że nie umiem jej wychwycić. Może i słaby ze mnie sommelier , ale nie będę udawał i potraktuję je zbiorczo. Kaliber to snus budżetowy, szwedzcy snusare mają nawet powiedzenie ‘ Kaliber – När plånboken svider' czyli, dosłownie, Kaliber - kiedy boli Cię portfel. Jeśli po tym wstępie oczekujesz frazy ‘i to się czuje’, to się mylisz. To, co dominuje w smaku to mocny tytoń, w tle przebijają się cytrusy. Wg producenta, w wersji classic wyczuwa się poza tym borówki i granat, a w wersji strong - kakao i pomarańcze. Dla mnie niedostępne, być może - za subtelne dla moich kubków smakowych, ale podaję dla porządku. Za to tytoniowa frakcja smaku jest przebogata i bardzo ciekawie rozwija się w czasie; można się domyślać, ilu odmian tytoniu użyto dla uzyskania tego efektu; dużo. Smak, poza tym, że bogaty, jest zaskakująco długi, nawet do 1,5 godz...