Zamiast wstępu
Dlaczego wróciłem do tytoniu w formie snusu?
Zacząłem palić papierosy jako nastolatek w latach …siątych ubiegłego wieku. W 2010 roku przeszedłem na elektronicznego papierosa i zostałem przy tym przez pięć lat. Potem powoli wracałem do palenia i, finalnie, przez ostatnie 10 lat używałem hybrydowo. Ręcznie skręcany tytoń Turner Dark, bez filtra, około 20 papierosów plus wapowanie przez praktycznie cały czas, pi razy oko 5–8 ml liquidu 18 mg dziennie.
Budziłem się nawet dwa lub trzy razy w nocy na papierosa.
W zeszłym roku Żona ❤ przywiozła mi ze Szwecji dwie puszeczki snusu. Trochę przeleżały w lodówce, a gdy postanowiłem znowu spróbować rzucić palenie, planowałem użyć ich jako wsparcia.
To było jak iluminacja.
W ciągu kilku minut i papierosy i e-papieros stały się czymś zbędnym, odległym. Niepozorna, wilgotna torebeczka w jednej chwili unieważniła ponad 40 lat nałogu.
Moc tego doznania była wręcz oszałamiająca.
Ponieważ skromny zapas General Original i Grov nieuchronnie się wyczerpywał, zacząłem gorączkowo szukać źródła. (Szwedzkich sklepów ze snusem jest mnóstwo, ale sprzedają na cały świat z wyjątkiem krajów Unii Europejskiej. Dlaczego? O tym przeczytasz tutaj).
Znalazłem takie trzy, wybrałem to z najniższą opłatą za wysyłkę, 8 € (w innych dostawa kosztuje około 20 €, fakt, że mają bogatszy asortyment, ale dopóki nie przetestuję wszystkich smaków i odmian dostępnych w ‘moim’ nie będę się wykosztowywać bez potrzeby). Sklep mieści się w Czechach, jak będziesz chciał /chciała go znaleźć - znajdziesz bez problemu.
Nie ukrywam, że temat zaczął mnie absorbować do tego stopnia, że całymi dniami czytałem o snusie i myślałem o snusie, ba, śnił mi się nawet ogromny sklep pełen szwedzkich przysmaków. Tak odkryłem uniwersum snusu i społeczność jego użytkowników (chociaż właściwsze byłoby określenie ‘wyznawców’).
Czekając na dostawę od braci Czechów, kiedy druga puszka nieodwołalnie pokazała dno, sięgnąłem po, wszechobecne w krajobrazie naszych sklepów, saszetki nikotynowe. Kilka puszek, gratisów od akwizytorów w galeriach handlowych (‘przepraszam, czy Pan palący?’) miałem w szufladzie, kilka dokupiłem.
Ależ to nędzny ersatz… włókna celulozy nasączone farmakologiczną nikotyną, z dodatkiem słodzika i sztucznych aromatów. Żeby chociaż był dostępny smak tytoniowy… gdzie tam, mentol i przełamane mentolem (‘ice’, ‘freeze’) syntetyczne smaki owocowe, to wszystko. Nazywanie tej marnej podróbki snusem zakrawa na aberrację.
A'propos: nie jestem fanem mięty zielonej, mięty pieprzowej, mentolu, eukaliptusa, słowem, wszelkich ‘zimnych’ smaków. A producenci snusu, literalnie wszyscy, mają w swoim portfolio całkiem sporo smaków typu mint, double mint, extreme mint, ice, cold; to bodajże najczęstszy - po tytoniowym - dostępny smak. Być może, kiedyś, kiedy zabraknie mi do testowania smaków nie-miętowych, wezmę się za miętowe, ale to raczej odległa przyszłość.
Od pierwszej dostawy zapisywałem wrażenia z użycia poszczególnych marek i odmian. Początkowo robiłem to dla siebie, mając na uwadze ulotność pamięci, myśl o podzieleniu się tymi zapiskami przyszła później. Moje wrażenia i opinie, w miarę możliwości ilustrowane, znajdziesz na stronie ‘Subiektywnie’, bardziej 'techniczne' szczegóły - na stronie 'Obiektywnie'.
Ceny, które w stopkach pod recenzjami podaję w euro, to ceny ze wspomnianego czeskiego sklepu internetowego. Ceny w złotych odnoszą się do pewnego miejsca w Warszawie, którego - z obiektywnych przyczyn - ujawniać nie chcę.
Dlaczego założyłem tego bloga? Chyba jestem trochę jak dziecko, które, zachwycone nową zabawką, chce się nią pochwalić całemu światu.
Jeżeli uznasz te treści za na tyle interesujące, że warte poświęcenia czasu na czytanie - będę usatysfakcjonowany.
Pozdrawiam i zapraszam do lektury.
Paweł
Komentarze
Prześlij komentarz